20.09.2008 - Polonia Warszawa - Ruch Chorzów (3:0)

sezon 2008/2009 - 20.09.2008 godz. 19:45 /3:0/

osób w tym Braci cena zbiórka powrót
550 100 Widzewa 50zł dworzec 1145 dworzec 200
Kibice nie weszli na stadion i wrócili do domu

Video


Relacja

        To jest właśnie Polska. U nas nie szanują kibiców - podsumował wczorajszy wyjazd fanów Ruchu do Warszawy obrońca "Niebieskich", Rafał Grodzicki. On, jak i jego koledzy z drużyny bardzo liczyli na nasze wsparcie w meczu z Polonią. Na nadziejach jednak się skończyło. Po spotkaniu rozgrywanym w Wodzisławiu Śląskim, gdzie pojawiliśmy się w liczbie 2000, przyszedł czas na dalszy wjazd do stolicy. Ostatnim razem na stadionie Polonii byliśmy w sierpniu 2006 roku i wtedy wraz z przyjaciółmi z Widzewa, zjawiło nas się 380 osób. Wiadomym było więc, że wynik ten będziemy chcieli pobić. Szczególną mobilizację na to spotkanie przeprowadzili kibice z Rudy Śląskiej, którzy od początku tego sezonu wykazują się wielkim zaangażowaniem. Specjalnie dla nich pociąg rozpoczął swój bieg na stacji w Rudzie Śląskiej 1, a następnie zabrał kibiców ze stacji w Chebziu.

 Później "specjal" pojechał w stronę Chorzowa Batorego, po drodze zatrzymując się jeszcze w Świętochłowicach. Z Chorzowa Batorego wyruszyliśmy kwadrans przed godziną 12. Podróż mijała spokojnie, a w jej trakcie dosiadali się fani Widzewa. W Warszawie czekały już na nas ogromne siły prewencji (m.in. 300 policjantów, 3 armatki wodne, helikopter z powietrza, policja na koniach). Część z nas zostaje przewieziona na Konwiktorską dwoma autobusami miejskimi, a część idzie na stadion z buta. Łącznie pod sektorem gości jest nas 550 osób (w tym ok. 100 kibiców Widzewa). I tu zaczęły się problemy. Działacze Polonii Warszawa przesłali do Chorzowa tylko 300 biletów. Przed spotkaniem byliśmy jednak dogadani z organizatorami meczu, że jeżeli przyjedzie nas więcej, to ci dostarczą nam kolejną pulę wejściówek. Wydawało więc się, że wszystko pójdzie zgodnie z planem, jednak plany szybko pokrzyżowała nam policja. Dowódca policji, odpowiedzialny w tym dniu za zabezpieczenie kibiców Ruchu, nie wydał zgody organizatorom meczu na przekazanie większej ilości biletów. - Wejdzie tylko 300 osób, które są na liście i ani jedna więcej - oświadczył policjant. Działacze Polonii nie mieli więc wyboru. Swoją pomoc próbował nam okazać jeszcze dyrektor sportowy Ruchu, Mirosław Mosór, ale na nic to się zdało wobec twardej postawy "pana w niebieskim mundurze".

 Będąc przed stadionem kilkakrotnie śpiewamy "Wpuśćcie kibiców, z Chorzowa wpuśćcie kibiców" oraz "Piłka nożna dla kibiców". Kiedy dowiadujemy się, że pod sektor gości podejdą piłkarze, by się z nami przywitać, część osób podbiega pod bramę stadionu. Niestety, zamiast piłkarzy zobaczyliśmy chmurę białego dymu, ponieważ ochroniarze skierowali w naszą stronę gaśnice przeciwpożarowe. Pozostaje tylko pytanie: po co?! Niestety, wiedząc już, że na stadion nie wejdzie cała nasza grupa, postanawiamy wrócić do domu. Podróż na Śląsk spokojna. Na Batorym jesteśmy po godz. 2 w nocy. Tymczasem na stadionie Polonii melduje się 4 tysiące miejscowych fanów. W pierwszej połowie kilka razy krzyknęli "Piłka nożna dla kibiców", odnosząc się do naszej sytuacji. Po przerwie prezentują oprawę złożoną z pasów materiału i flag. Na płocie przez cały mecz wisi transparent, poświęcony pamięci jednego ze zmarłych kibiców. Mecz wygrywa Polonia 3:0. Po spotkaniu raz jeszcze pod sektor gości podbiegają nasi piłkarze, choć wiedzieli, że nas już tam nie ma. - Chodziło o to, żeby podkreślić, że gramy przede wszystkim dla kibiców - powiedział Wojciech Grzyb. Wszystkie bilety, które otrzymaliśmy od Polonii, zostaną odesłane na Konwiktorską. Jeżeli otrzymamy za nie zwrot pieniędzy, to zasilą one konto grupy ultras.

źródło: Niebiescy.pl

00 /1:1/

osób w tym Braci cena zbiórka powrót
300
17 nie weszło
  75zł parking 900  

Video


Galeria

 zdjęcia: Dugi

 

Relacja

     Na wyjazdowe spotkanie z Polonią stołeczny klub przyznał Ruchowi 300 biletów i w takiej liczbie chorzowscy fani zawitali na Konwiktorską 6. Zbiórka na tę autokarową eskapadę została zaplanowana na godzinę 9, a już kilkadziesiąt minut później kibice "Niebieskich" wyruszyli w stronę stolicy. "Trzystu" w dobrych nastrojach dotarło pod stadion rywala na ponad półtorej godziny przed meczem. Prawie cała grupa bez problemów weszła jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego na sektor znajdujący się za jedną z bramek. Pecha mieli jednak ci, którzy przed meczem wlali w siebie "trochę" procentów.

Ochrona sprawdzała kibiców alkomatami i 17 osób, przez narodowy test trzeźwości, nie weszło na stadion. Na płocie zawisły flagi: "Naszym Honorem Jest Nasz Klub KS RUCH CHORZÓW", "P/R\F", "Kęty" oraz mała sklepikowa fana Mysłowic. Z dopingiem tego dnia, jak z pogodą, bywało różnie, chociaż w niektórych momentach śpiewy "Niebieskich" prezentowały się całkiem nieźle. Nie zapomniano oczywiście o pozdrowieniu zgód oraz kontuzjowanego Andrzeja Niedzielana, a także zrobieniu ciuchci dla rozgrzania się w te chłodne sobotnie popołudnie. Na Konwiktorskiej zjawiło się łącznie około 2500 osób (w tym fani Ruchu), co sprawiło, że było mnóstwo niezapełnionych miejsc.


Kibice "Czarnych Koszul" zgromadzeni na trybunie "Kamiennej", pomimo tak słabej frekwencji praktycznie przez całe spotkanie prowadzili nieprzerwany doping, który można określić jako średni z przebłyskami. Na płotach "Poloniści" wywiesili około 9 flag, w tym m. in.: "Czarne Koszule", "Konwiktorska 6", "Polonia Warszawa", "Ursynów", "Praga", "Muranów" czy też "Polonia znaczy Polska". Atmosfera na trybunach nie była jednak wyśmienita tak, jak gra piłkarzy obu drużyn, którzy podzielili się punktami. Po meczu zawodnicy Ruchu poprzybijali piątki z kibicami i podziękowali im za wsparcie. Kilka minut później stadion był już praktycznie pusty, a fani "Niebieskich" ruszyli w kierunku autokarów. Podróż powrotna minęła spokojnie i "trzystu" zawitało z powrotem do Chorzowa".

źródło: Niebiescy.pl