29.04.2015 - Jagiellonia - Ruch Chorzów (2:0)

sezon 2014/2015 - 29.04.2015 godz. 20:30 /2:0/

osób w tym Braci cena zbiórka powrót
ok 350 os

 

   

 

 

 Video

 

 

 

 

  Fotki

 

Relacja

 Niestety stało się najgorsze. Tak możemy rozpocząć kwestię planowanego wyjazdu do Białegostoku. Miała być wielka inwazja w 2000 osób i wspólne świętowanie zgody z Widzewem, a wyszło, jak wyszło...

Część ma pretensje, że to wina piro, że ultrasi źli itp. itd. Jednak sam problem leży po stronie durnych przepisów i zakazów, które są tylko i wyłącznie po to, by sztucznie zawyżać statystyki policji w interwencjach i zamknąć usta ostatnim bastionom wolnym od cenzury. Mówiąc, że oprawy i pirotechnika są złe - zastanówcie się, kto dodaje kolorytu naszym szarym trybunom i mizernemu poziomowi ligi.

Drugą kwestią są zarzuty, że przez to ktoś nie mógł jechać na wyjazd. Zapamiętajcie jedno - Ruch to nie jest ekipa jednego wyjazdu w rundzie. Jeździmy zawsze, jeździmy wszędzie, bo kochamy te barwy i kochamy ten klub.

Wracając jednak do samego wyjazdu... W niedzielę Komisja Ligi odwiesiła nam zakaz, a we wtorek delegacja kibiców pojechała do Warszawy, by poprosić o przeniesienie kary na kolejny mecz. Do wyjazdu było zaledwie kilkadziesiąt godzin, 18 wynajętych autokarów, 1500 sprzedanych biletów... Te argumenty nie przemówiły jednak do członków Komisji. Po odmowie podjęto jednogłośną decyzję, że jedziemy pomimo wszystko, co z wiadomych względów nie zostało podane w internecie. Każdy kto ma Ruch w sercu i odrobinę chęci kombinował, jak dojechać indywidualnie do Białegostoku. Również Jagiellonia wyciągnęła pomocną dłoń, nie stwarzając problemów z wyrabianiem kart kibica i kupnem biletów. Otrzymaliśmy również informację, na jakie sektory mamy kupować wejściówki.

I tak różnymi środkami lokomocji i w przeróżnych godzinach "Niebieska Szarańcza" wyruszyła w kierunku Podlasia. Jedni w nocy, inni skoro świt, część na ostatnią chwilę, byle tylko zdążyć na mecz bez problemów na trasie. Pomimo to i tak już od godzin rannych około 80 kilometrów przed Białymstokiem na kibiców Ruchu czekał komitet powitalny w postaci smutnych panów. Jak widać pseudo reportaże pseudodziennikarzy robią swoje i każde auto na śląskich czy też łódzkich rejestracjach było zatrzymywane do kontroli. Legitymowanie, sprawdzanie wyposażenia i najważniejsze przeszukiwanie samochodów psem tropiącym to nie jest chyba standardowa procedura policji dla przeciętnego obywatela, ale przecież my jesteśmy gangsterami ze stadionów ;)

Dalsza droga o dziwo przebiegła spokojnie i wszyscy kibice Ruchu oraz Widzewa na spokojnie mogli załatwić formalności związane z wyrobieniem kart kibica i kupnem biletów oraz zregenerować siły. Dzięki staraniom kibiców Jagiellonii wszyscy z zakupionymi biletami na różne sektory mogli zasiąść na sektorze gości.

Obiektywnie stadion naprawdę fajny, a sektor gości jeden z lepszych o ile nie najlepszy w naszej lidze. Pozostaje nam tylko pogratulować i zazdrościć "Jadze" zajebistego stadionu.

Jedynym minusem jest zatrudniona tam ochrona, która traktuje stadion jak prywatny folwark, wymyślając durne "przepisy" bez racji pokrycia. Przed wjazdem na parking pod sektorem gości okazuje się, że ochrona zabiera się nie wiadomo jakim prawem i na jakiej podstawie za przeszukiwanie samochodów przy aprobacie smutnych panów. Generalnie odwiedzając stadiony w różnych zakątkach Polski jak również za granicą pierwszy raz mogliśmy doświadczyć czegoś tak absurdalnego. Dodatkowo, co okazało się absolutnym hitem, wjeżdżając na parking nie można pozostawić jakichkolwiek napojów w samochodzie, który pozostaje na parkingu.

Generalnie w przeciągu kilku minut spotkaliśmy się z kumulacją debilizmu ze strony ochrony. Niestety jak grochem o ścianę można tłumaczyć baranom, że impreza masowa zaczyna się w momencie przejścia z biletem przez bramkę, gdzie również znajduje się regulamin takiej imprezy, a samochód na parkingu uczestnikiem imprezy masowej nie jest. No cóż, jeszcze sporo rzeczy na stadionach nas może zaskoczyć.

Pomimo problemów ochrony ze zrozumieniem zagadnienia imprezy masowej wejście przebiegło sprawnie. A na sektorze gości, w którym oczywiście zasiedliśmy jako niezorganizowana grupa, zasiadło ponad 300 kibiców Ruchu i Widzewa. Dodatkowo część osób znajdowała się na sektorach Jagiellonii. Także śmiało można powiedzieć, że w Białymstoku zameldowało się około 350 fanów Ruchu, w tym 60 Widzewiaków. Świętowanie zgody w jakimś stopniu mogło się jednak odbyć.

Kibice "Jagi" oprócz umożliwienia nam wejścia na obiekt przygotowali dla nas niespodziankę w postaci darmowych browarów na stadionie, za co wielkie dzięki ;)

Jak na niezorganizowaną grupę prowadziliśmy całkiem przyzwoity, choć przerywany doping. Niestety nie był to gromki śpiew 2000 Niebieskich, którzy mogliby być na meczu, ale i tak ci którym chciało się jechać, spisywali się całkiem dobrze, szczególnie w końcówce meczu, gdzie "horto magiko" bez cerat dawało konkretną robotę.

Gospodarze przez cały mecz prowadzili dobry doping. Na stadionie, a szczególnie w młynie, jest miejsca na wywieszenie flag, które są eksponowane jedynie na dole sektora. Na prostej "Jaga" wywiesiła flagę "Piłka nożna dla kibiców", która idealnie pasowała do tego spotkania. Na początku drugiej połowy kibice BKS-u zaprezentowali oprawę z użyciem sporej ilości flag na kijach wraz z pirotechniką, co wyszło z perspektywy sektora gości naprawdę fajnie.

Piłkarze Ruchu przegrali 0:2, jednak i tak po meczu otrzymali słowa wsparcia z naszej strony z zaznaczeniem, że muszą "walczyć, trenować bo Ruch Chorzów musi panować".

Na sektorze gości najczęstszą przyśpiewką było oczywiście "jesteśmy zawsze tam..." oraz "piłka nożna dla kibiców", co intonowane było na dwie strony z kibicami gospodarzy, którym również podziękowaliśmy za możliwość obejrzenia meczu gromkim "Jaga, Jaga, Jaga dziękujemy". Po spotkaniu część osób zawinęła do domów, a inni odwiedzili jeszcze miejscowe bary.

Tak jak podały już niektóre media, w drodze powrotnej 14 kibiców Ruchu zostało zatrzymanych pod zarzutem rozboju rabunkowego na obywatelu Białorusi. Cała 14 zatrzymana, auta odholowane. Generalnie cyrk na kółkach z kogutem w tle. Jak się okazało po kilkugodzinnym przetrzymaniu, nasi kibice zostali zatrzymani "przez pomyłkę" bez jakiegokolwiek dowodu na ich udział w zdarzeniu, ani nawet ich obecności w pobliżu. Niemniej "Show must go on" i znów w Polskę może pójść informacja o gangsterach ze stadionów...

Gdzieś po drodze podobno widziani byli kibice jednego ze stołecznych klubów, ale generalnie cisza i spokój. Większość ekipy wyjazdowej jeszcze przed rozpoczęciem "kawy czy herbaty" zameldowała się w domach.

Szacunek należy się wszystkim, którym pomimo zakazu chciało się ruszyć na drugi koniec Polski za swoją drużyną. Dziękujemy również Widzewiakom za obecność, gdzie w dobrej liczbie pojawiły się m.in. fan cluby z Bełchatowa i Piotrkowa. Doskonale wiemy, że gdyby wyjazd doszedł do skutku w normalnym trybie, liczba Ruchu jak i Widzewa byłaby naprawdę konkretna. Tym niemniej mamy nadzieję, że będzie jeszcze sporo okazji do świętowania 10-lecia, jak i kolejnych lat naszej zgody ;)

Dziękujemy jeszcze raz Jagiellonii za wszystko, a tymczasem podsumowując wyjazd... Ruch i Widzew na zakazie hej hej!



 

Relacja dzięki uprzejmości portalu Niebiescy.pl