19.12.2015 - Termalica - Ruch Chorzów (0:1)

sezon 2015/2016 19.12.2015 godz. 15:30 /0:1/

osób w tym Braci cena zbiórka powrót
 

 



 

 na ten mecz nie było zorganizowanego wyjazdu ze względu na zakaz :)

Video

 

  Fotki


 

Relacja

 "W poszukiwaniu szczęścia...
Przemierzamy cały świat,
Przemierzamy wszechświat,
Dobijamy do bram i tam oczekujemy wejścia..."

Od tych słów możemy rozpocząć relację z naszej podróży do zalanej betonowym słoniem wsi.

Ostatnie tegoroczne spotkanie ligowe wypadło nam na wyjeździe z Termalicą Bruk-Betem Nieciecza. Nazwa klubu tak egzotyczna jak sama mieścina, w której największy odsetek mieszkańców stanowią przewalające się wszędzie słonie.

Zacznijmy jednak od początku. Nadal obowiązuje nas zakaz wyjazdowy dla zorganizowanej grupy, który oczywiście jest respektowany, dlatego na mecze wyjazdowe naszej ukochanej drużyny udajemy się indywidualnie, próbując dostać się na mecz kupując uczciwie bilety i zasilając tym samym kasę gospodarzy. Również w identyczny sposób chcieliśmy postąpić i tym razem. O godzinie 10 zainteresowane meczem osoby zebrały się na parkingu klubowym, by ustalić trasę podróży i mniej więcej pół godziny później żądni boiskowych wrażeń polskiej Ekstraklasy kibice udali się w kierunku Małopolski.

Oczywiście dochodziły do nas wcześniejsze informacje o misternym planie uniemożliwienia nam tego przez jak zwykle niezapracowanych i głodnych afer policjantów oraz łamiącą swobody obywatelskie komisję ligi.

Początkowo trasa przebiegała bez najmniejszych kłopotów. Wszyscy sprawnie dojechali do bramek w Krakowie i już pomalutku pojawiały się pierwsze radiowozy oraz delegacja smutnych panów w cywilu z nieodłącznymi aparatami oraz kamerkami. Niczym japońska wycieczka. Życzymy również w nowym roku więcej uśmiechu - panowie w delegacji jesteście, jeździcie i nic nie robicie, także za karę was chyba nie wysłali...

Problemy zaczęły się mniej więcej 10 kilometrów przed rogatkami Niecieczy (albo Żabna), gdzie przed skrzyżowaniem na środku drogi postawiona została blokada milicyjna. Pierwsze co przyszło na myśl to: "kurde chyba uchodźcy próbują nielegalnie dostać się do Polski". Ale niestety był to błędny trop. Cały wyrwany ze świątecznego szału zakupów i sprzątania komitet powitalny był przygotowany dla spokojnie poruszających się wolnych obywateli Naszej Rzeczypospolitej korzystających z artykułu 52. konstytucji, który dotyczy wolności poruszania się. Można byłoby zostawić temat, gdyby na tej nieszczęsnej drodze zatrzymywane były wszystkie samochody niestety zatrzymywane były tylko auta na śląskich rejestracjach - czyżby dyskryminacja obywateli ze względu na miejsce zamieszkania? Oj nieładnie Panowie, nieładnie...

Generalnie dla spełnienia czyjegoś chorego rozkazu - bo oczywiście taki musiał paść - zablokowana została na 1,5 godziny droga tylko po to, by dla czyjegoś kaprysu zostały przeszukane samochody oraz ich pasażerowie, którzy naprawdę chcieli zrobić coś naprawdę złego, tak złego że aż strach publicznie o tym pisać. Ale cóż, musimy jednak to powiedzieć... Ci wstrętni i źli do szpiku kości bandyci chcieli jechać na wioskę obejrzeć mecz i wspierać swoją drużynę! Ale niestety pomimo wszystko nie jest nam z tego powodu wstyd, a wręcz przeciwnie - jest to nasz powód do dumy, bo rzeczą priorytetową jest być tam, gdzie nasz Ruch Chorzów gra.

Po pozbawieniu nas przez 1,5 godziny swobód obywatelskich, na szczęście mieliśmy spory zapas czasu do meczu. Udaliśmy się w dalszą drogę już pod stadion gospodarza meczu, gdzie czekały już wzmożone oddziały milicji ściągnięte z Krakowa. Dodatkowo ustawione specjalnie barierki plus armatka wodna. Myśli były dwie - albo zakwalifikowano nasz mecz jako szczególnie podwyższonego ryzyka, chcąc chronić nas przed miejscowymi kibicami, albo w Niecieczy wprowadzono stan wojenny. Ewentualnie można rozważyć opcję, że betonowe słonie są pod ochroną i muszą być pilnowane 24/7 jak w Afryce. Nie będziemy wnikać, jednak jeśli takie siły są wzywane do odstawienia szopki w mieścinie mającej 700 mieszkańców, to nie ma co się dziwić, że rośnie nam dziura budżetowa, a złodziejstwo panoszy się w stolicy - podobno broniąc demokracji.

Pora przejść do popisu Komisji Ligi Ekstraklasy oraz miejscowych działaczy, którzy z rażącym łamaniem praw obywatelskich i swobód popisali się podczas meczu w stosunku do przybyłych kibiców Ruchu.

Przede wszystkim zablokowana została sprzedaż biletów osobom z województwa śląskiego. Tu mamy dosadny przykład łamania prawa oraz dyskryminacji obywateli, dzieląc ich na lepszych i gorszych. Pragniemy zauważyć, że nowelizacja ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych wycofuje tak zwane karty kibica, dając możliwość zakupu osobie za okazaniem dowodu tożsamości. Tak dużo ostatnio mówi się o łamaniu konstytucji w przypadku odsunięcia od władzy pewnych partii. Dlaczego nie mówi się o łamaniu konstytucji chociażby w przypadku Art. 73, zabierając nam wolność korzystania z dóbr kultury, czyli w tym przypadku imprezy sportowej?

Dodatkową kwestią była sytuacja osób, którym udało się zakupić bilet na mecz. W większości byli to kibice zameldowani w innym województwie lub osoby, którym cudem udało się nabyć wejściówkę, np. kilka dni wcześniej.

Przejdźmy jednak do sedna. Osoby, które w legalny sposób zasiadły na trybunach i spokojnie oglądały mecz, były w sposób bezczelny wypraszane ze stadionu pod pretekstem prowokowania swoją osobą miejscowych kibiców. Generalnie żenujące zachowanie miejscowych pseudowłaścicieli wioskowego klubu. Mieliśmy już filmy o "skrzydlatych świniach" - przyszła pora na rzeczywistość betonowych słoni. Skrajny przypadek to nakazanie zdjęcia czapki 10-letniemu dziecku, bo był na nim herb Ruchu i to podobno bardzo prowokowało miejscowych sympatyków. Okazuje się, że prowokujący jest 10-latek w czapce Ruchu, a nie nabuzowany gamoń, którego szczytem ambicji jest praca za ciecia w ochronie, ukrywający się za kominiarką i ganiający dzieci (chyba jest jakieś określenie na chłopa, który zaczepia małe dzieci!? Hmmmy...).

Pytanie, kto zatem bardziej prowokował podczas meczu. Kibice Ruchu czy chłopcy na posyłki klubu z Niecieczy? Natomiast co do prowokujących nakryć głowy. Czy została przez delegata przedstawiona zgoda na używanie kominiarek przez służby ochrony?

Sytuacje można było rozwiązać na dwa sposoby. Można było w uczciwy sposób wpuścić kibiców Ruchu na mecz i dodatkowo zarobić na biletach. Mecz odbyłby się w prawdziwie kibicowskiej atmosferze, a nie w tym pseudoteatrzyku. I wszyscy byliby szczęśliwi. Oczywiście kibice Ruchu bardziej, bo Niebiescy wygrali przecież mecz ;)

Można było tez odwalić tą szopkę, której byliśmy świadkami i tłumaczyć się, że zapobiegło się rozpętaniem III WŚ... Zapewne nie zostawimy tej sprawy bez odzewu, a na pewno możemy postarać się, by potraktować w przyszłości Skrzydlate Świn... uuups "Betonowe Słonie" z wzajemnością !

Pod względem kibicowskim fani chorzowskiego Ruchu przybyli do Niecieczy w około 520 osób. Na mecz udało się wejść kilkudziesięciu osobom, z czego część została w bezczelny sposób wyrzucona ze stadionu. Do końca meczu dotrwało około 30 osób. Tak jak wspominaliśmy wcześniej, były to głównie osoby z zameldowaniem w innych województwach. Wraz z nami w Niecieczy obecne były delegacje Elany Toruń oraz Widzewa Łódź, którym dziękujemy za wsparcie oraz czekamy na kolejne wspólne wojaże w przyszłym roku.

Podsumowując Niebiescy prowadzili średnio zorganizowany doping. Raczej bardziej spontaniczny, spod stadionu odgrodzonego kordonem milicji. Przede wszystkim zaakcentowane zostało kilkukrotnie "Jesteśmy zawsze tam..." oraz pojedyncze przyśpiewki wspierające naszą drużynę w walce o cenne trzy punkty. W repertuarze nie zabrakło również sporej ilości "życzliwości" pod adresem Słonia oraz głośnego "Piłka nożna dla Kibiców", "Ch.. z zakazami Niebiescy jesteśmy z Wami...". Niestety co do hasła "Piłka nożna dla Kibiców", ciężko było o reakcje miejscowych sympatyków. No cóż, jaki klub, tacy kibice. Szkoda, że miejsce klubów, z którymi spotkania w ekstraklasie byłyby naprawdę ciekawe kibicowsko, zajmują pseudokluby bez jakichkolwiek tradycji, funkcjonujące jedynie dla widzimisię właściciela...

Miejmy nadzieję, że długo kluby tego pokoju nie zagoszczą na wyżynach piłkarskich, a do tego czasu trzeba po prostu je traktować z wzajemnością. My będziemy nadal jeździć na swoim klubem, by wspierać go na meczach. Sympatykom Termaliki pozostaje dalej pajacować w perukach na trybunach udając, że słonie w Polsce są pod ochroną. Przypominamy w naszym kraju słoń jest gatunkiem występującym tylko w zoo ;)

Aby zakończyć ten cały cyrk przygotowany w Niecieczy, po pierwszej połowie zawijamy się do aut i wyruszamy w drogę powrotną. Miejmy nadzieję, że nowy rok będzie dla nas bardziej owocny kibicowsko. Także do zobaczenia na szlaku!

Relacja dzięki uprzejmości portalu Niebiescy.pl