Lechia Gdańsk - Ruch Chorzów (1:1)

sezon 2009/2010 - 25.04.2010 godz. ... /1:1/

osób w tym Braci cena zbiórka powrót
550
70 nie weszło
70 Widzewa      

Video


Relacja

   Na najważniejszy wiosenny ligowy wyjazd pojechało blisko 550 kibiców Ruchu wspomaganych przez przyjaciół. Fani Lechii przyszli na Traugutta w około 6500 osób, a meczowi towarzyszyła częsta obustronna wymiana "uprzejmości". W Chorzowie temat wyjazdu na mecz z Lechią rozpoczął się już miesiąc wcześniej od wysłania zamówienia na bilety. Gdański klub bardzo długo zwlekał z odpowiedzią, aż w końcu o pomoc poproszona została Ekstraklasa S.A. 400 wejściówek ostatecznie na Górny Śląsk dotarło, lecz dopiero w środę, przez co sprzedaż ruszyła w czwartek. Organizację wyjazdu zakłócała także sprawa całkowicie niezależna od wszystkich, czyli katastrofa samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem oraz związane z nią zmiany terminów spotkań.

 

Mecz pierwotnie został zaplanowany na 16 kwietnia, a następnie przełożony na 18 kwietnia. Kiedy wielu kibiców zapewniło sobie wolne w pracy, termin ponownie uległ zmianie (spotkanie przeniesiono na 25 kwietnia). Nie wszyscy pracodawcy okazali się wyrozumiali i część fanów musiała obejść się smakiem. Nie przeszkodziło to jednak w zebraniu sporej grupy chętnych na ten wyjazd. W nocy z soboty na niedzielę kibice Ruchu wyruszyli do Trójmiasta pociągiem rejsowym. Po drodze dosiadło się do nich w Koluszkach 70 Widzewiaków. Kolejna grupa miała dołączyć w Iławie, lecz fani Elany i Widzewa z FC Grudziądz (łącznie około 60 osób) zostali zawróceni przez policję. Grupa wyjazdowa na dworzec główny w Gdańsku dotarła w niedzielę rano, a już około godz. 11 zameldowała się pod obiektem przy ul. Traugutta 29. Meczowi Lechii z Ruchem towarzyszyła ogromna liczba policjantów. Funkcjonariusze pozwolili jednak fanom "Niebieskich" chodzić w kilka osób do sklepu.

 

Wchodzenie na stadion było bardzo powolne, ale na szczęście udało się zdążyć przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Z grupy blisko 550 osób, która wybrała się na wyjazd, w sektorze gości zjawiło się 480 przyjezdnych (w tym 70 fanów Widzewa). Na płocie, z racji tego, że został on wysmarowany towotem, zawisła tylko jedna fana, "P (R) F". Wymiana uprzejmości między kibicami Lechii i Ruchu rozpoczęła się kilka minut przed spotkaniem. Bluzgi nie zdominowały jednak dopingu. Więcej w nim było śpiewów wspierających piłkarzy. Głośniejsi byli oczywiście liczniejsi gospodarze, lecz fani "Niebieskich" byli bardzo dobrze słyszalni. Zwłaszcza okrzyk "Ruch Ruch HKS!" tradycyjnie robił świetne wrażenie. "Lechiści", których przyszło na mecz około 6500, wywiesili kilkanaście flag, m.in. "Lechia Gdańsk Polski Bastion Prawicy", "Ave Lechia", "Pruszcz Gdański", "Zielonka", "Ultras Lechia", "Morena", "Stogi" czy też "Ślązacy" (Śląska Wrocław). Gdańszczanie w swoim dopingu zaakcentowali także swoje poglądy: "a na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści" czy też "precz z komuną". Po meczu kibice Ruchu przez około dwie godziny trzymani byli na stadionie. Strażnicy niebieskiej eRki w Chorzowie zameldowali się w poniedziałek przed 9 rano. Podróż w obydwie strony przebiegła spokojnie. Elanowcom oraz Widzewiakom dziękujemy za wsparcie oraz catering (pizze i napoje).

źródło: Niebiescy.pl