2010/2011

Legia Warszawa - Ruch Chorzów (2:0)

Puchar Polski - 15.03.2011 godz. 18:30 /2:0/

osób w tym Braci cena zbiórka powrót
400   80zł Parking 930 200

 

Video

Relacja

Już trzeci rok z rzędu Ruch mierzył się z Legią w Pucharze Polski. W poprzednich rozgrywkach pucharowych udawało nam się awansować dalej, jednak tym razem wyzwanie okazało się trudniejsze. Dla chorzowskich kibiców wynik pierwszego spotkania (1:1) nie był głównym wyznacznikiem, najważniejszym było stawić się w Warszawie i wspierać piłkarzy w walce o awans. Zbiórka wyjazdowa została zaplanowana na godz. 9:30 na parkingu klubowym i chwilę po godzinie 11:00 chorzowianie wyruszyli do stolicy 6 autokarami oraz kilkoma samochodami. Po drodze jeden z autokarów uległ drobnej awarii, jednak na krótkim postoju została ona szybko usunięta. Po drodze do grupy wyjazdowej dołączyli kolejni chorzowscy kibice oraz fani Widzewa (40) i Elany (5), którym dziękujemy za wsparcie! Przez Warszawę fani "Niebieskich" przejechali w policyjnej eskorcie i pod stadionem udało się zameldować już przed godz. 17. Wchodzenie na obiekt dzięki sporemu zapasowi czasowemu przebiegało w miarę sprawnie, jednak przy większej ilości przyjezdnych czekanie na wejście może stać się uciążliwe.


Kibice dziesiątkami zostawali dopuszczani pod wejście na sektor gości. Każda osoba po sprawdzeniu danych osobowych z zawartością listy wyjazdowej przechodziła do następnego etapu, czyli gruntownego przeszukania oraz uśmiechu do kamery. Kibice podejrzani pod względem trzeźwości zostali przed tym etapem przebadani alkomatem, który miał zadecydować, czy przechodzą do dalszej fazy wchodzenia. Ostatnim etapem wejścia było odbicie indywidualnego przypisanego do listy biletu oraz zrobione znienacka zdjęcie do kroniki policyjnej. Kibice Ruchu przed meczem mieli okazję na sprawdzenie menu stadionowego stoiska gastronomicznego wzorowanego na amerykańskich fast foodach. Wraz z mijającym czasem górny balkon sektora gości zaczął się zapełniać. Z przybyłych 400 osób tylko 360 mogło obejrzeć mecz. Pozostała czterdziestka z różnych względów pozostała poza stadionem. W sektorze gości zawisły cztery flagi: "Naszym Honorem Jest Nasz Klub - KS RUCH CHORZÓW", "Siemce", "Kęty" oraz debiutująca "Jaworzno". Nad głowami powiewała natomiast jedna duża flaga na kiju. Już przy rozgrzewce piłkarzy, chorzowscy fani zaznaczyli swoją obecność kilkoma okrzykami, "pozdrawiając" przy tym mijesocwych. Co ciekawe, organizatorzy w tych momentach gwałtownie podkręcali muzykę na stadionie.


Z każdą minutą meczu doping nabierał nieco większego impetu i wielokrotnie był słyszalny na sektorach głośno śpiewających gospodarzy. Dowodem na to są chociażby gwizdy na pozdrowienia dla kibiców Widzewa oraz momentalny grad bluzg ze strony stołecznych kibiców. Okrzyki "Auuu, auuu, auuu..." oraz "Ruch Ruch HKS" tradycyjnie bez problemu przebijały się przed doping miejscowych, ale najlepiej wyszło "W pewnym śląskim mieście", które udało się ciągnąć przed dobre 10 minut. Po ponad dwóch kwadransach meczu doping fanów Ruchu ustał i jedynie momentami dało się usłyszeć pojedyncze okrzyki i wszelkiego rodzaju "pozdrowienia". Druga połowa nie przyniosła większych zmian w dopingu, który nadal był sporadyczny, ale też czasami nadal słyszalny wśród "Legionistów". Gospodarze, których zasiadło na trybunach ponad 8.500 zaprezentowali się przyzwoicie, tworząc liczny młyn, który przez całe spotkanie dobrze dopingował. Niejednokrotnie śpiewał jednak nierówno i trudno było rozszyfrować treści niektórych piosenek, na przykład wymyślnych bluzgów kierowanych w stronę Ruchu i Widzewa.


Na "Żylecie" fani Legii wywiesili ponad 20 flag, w tym m.in. "FooTBall", "Warriors", "Warszawiacy" oraz "Nieznani sprawcy". Spotkanie zakończyło się zwycięstwem Legii 2:0 i Ruch tym samym odpadł z rozgrywek Pucharu Polski. Kibice "Niebieskich" podziękowali jednak swoim piłkarzom za walkę oraz głośnym śpiewem "Wygrać z Górnikiem, Niebiescy wygrać z Górnikiem" dali im jasno do zrozumienia, czego od nich wymagają podczas piątkowych Wielkich Derbów Śląska. Po meczowej "chwili czasu dla siebie" chorzowscy kibice około godz. 21 udali się do autokarów i wyruszyli w drogę powrotną na Górny Śląsk. Po spokojnej podróży kilka minut przed 2:00 grupa wyjazdowa zameldowała się w Chorzowie. Dla tych, którzy nie zdołali jechać na ten wyjazd, mamy radosną wiadomość. Za 2 i pół tygodnia po raz kolejny zawitamy na stadion Legii, tym razem w ramach rozgrywek Ekstraklasy. Dziękujemy za wsparcie fanom Elany Toruń i Widzewa Łódź!

 źródło: Niebiescy.pl

Stomil Olsztyn - Ruch Chorzów (1:0)

Puchar Polski - 27.10.2010 godz. 14:30 /1:0/

osób w tym Braci cena zbiórka powrót
250 20 Widzewa 80zł 200 200

 

Video

Relacja

Pucharowe spotkania odbywają się w środku tygodnia, ale to w żadnym wypadku nie przeszkodziło fanatykom Ruchu w wybraniu się do Olsztyna. Na zaplanowanej o 2:00 w nocy zbiórce w Chorzowie Batorym zjawiło się ponad 200 kibiców "Niebieskich", którzy mniej więcej godzinę później wyruszyli w kierunku Warmii. Grupa wyjazdowa dotarła do Olsztyna około godz. 13:30 i powoli zaczęła zapełniać sektor gości, w którym znalazło się łącznie 250 fanów "Niebieskich", w tym 20-osobowa delegacja łódzkiego Widzewa. Chorzowianie wywiesili w sektorze flagę "P /R\ F", a także zaznaczyli swoją obecność kilkoma okrzykami. Mecz z Ruchem wywołał wśród kibiców Stomilu sporą mobilizację i dzięki temu na trybunach zasiadło około 3.000 widzów.


Najzagorzalsi fani z Warmii zgromadzeni w młynie przez całe spotkanie dobrym dopingiem wspierali swoich piłkarzy. Na płotach wywiesili 13 flag w tym m.in. "Stomil Olsztyn", "Olsztynek" oraz "Denaturat Boys". W czasie trwania dogrywki zrobili w sektorze biało-niebieskie flagowisko. 120 minut meczu nie wywołało jakichś ogromnych emocji wśród kibiców, ale seria rzutów karnych już tak. W tych zdecydowanie lepsi okazali się chorzowianie. Gdy ostatnią "jedenastkę" wykorzystał Piotr Stawarczyk z sektora zajmowanego przez kibiców Ruchu rozniosło się głośne "auf wiedersehen", skierowane do fanów Stomilu. Po emocjonującym rozstrzygnięciu meczu chorzowscy zawodnicy podeszli podziękować kibicom i wraz z nimi odśpiewali "Puchar jest Nasz". Niedługo później fani Ruchu w dobrych nastrojach wyruszyli w drogę powrotną na Górny Śląsk. Po spokojnej podróży strażnicy niebieskiej eRki kilkanaście minut po godz. 2 zameldowali się na Cichej.

źródło: Niebiescy.pl

Ruch Zdzieszowice - Ruch Chorzów (1:3)

Puchar Polski - 22.09.2010 godz. 1600 /1:3/

osób w tym Braci cena zbiórka powtórka
350
200 nie weszło
  35zł parking 1330 parking 1920

Video

Relacja

Za polami, za lasami... Nie, to wcale nie jest początek bajki tylko kolejny "egzotyczny" wyjazd chorzowskiego Ruchu w rozgrywkach Pucharu Polski. Rok temu "Niebiescy" zmierzyli się na ciekawym wyjeździe ze Startem Otwock, a tym razem przypadło nam jechać do niedalekich Zdzieszowic. Wyjazdy do takich miejscowości mają swój specyficzny klimat i przyciągają ciekawych "folklorystycznych" wrażeń kibiców. Perspektywa eskapady do Zdzieszowic zainteresowała więc wielu fanów "Niebieskich". Odmienne nastroje mieli natomiast działacze zdzieszowickiego klubu, którzy początkowo chcieli zmienić gospodarza meczu z obawy przed najazdem Niebieskiej Szarańczy. Na szczęście nie doszło do zmiany i fani Ruchu mogli zwiedzić kolejny stadion na mapie kibicowskiej Polski.


Zapisy na mecz rozpoczęto w poniedziałek, jednak pewne było, że zdecydowana większość kibiców zaopatrzy się w bilety dopiero pod stadionem. Zbiórka na wyjazd została zaplanowana na godzinę 13:30, a już 45 minut później kolumna aut i autokarów wyruszyła w kierunku Opolszczyzny. Na pół godziny przed rozpoczęciem spotkania kibice zostali zatrzymani przez policję kilka kilometrów przed Zdzieszowicami, gdzie zostali przeszukani i wylegitymowani. Stadion na kilka minut przed godz. 16 zaczął się zapełniać pierwszymi fanami niebieskiej eRki, którzy przywitali piłkarzy głośnym "Niebiescy, Niebiescy...". Do Zdzieszowic przybyło łącznie 550 fanów Ruchu, z czego 350 zajęło całą prostą oraz teren przy sektorze gości, a 200 osób pozostała za płotem. W sumie chorzowscy fani byli rozciągnięci na długości ponad 100 metrów tworząc w ten sposób chyba najdłuższy w historii sektor gości. Na płocie zostały wywieszone flagi "Szarańcza", "Naszym Honorem Jest Nasz Klub - KS RUCH CHORZÓW", "Dzierżoniów", "Radlin" oraz mała "sklepikowa" fanka Żor.


W czasie meczu doping był zróżnicowany, na co duży wpływ miało spore rozciągnięcie kibiców, jednak z czasem udało się to opanować. Nie zabrakło również przestojów w celu rozkoszowania się przyrodą otaczającą stadion oraz efektami żniw na pobliskich polach. Przy takiej scenerii aż same na usta cisnęły się przyśpiewki "Co to za miasto, co to za wieś..." oraz "Jesteśmy ch.. wie gdzie, dobrze bawimy się...". Spore zdumienie oraz uśmiechy na twarzach kibiców "Niebieskich" wzbudził repertuar "Zdzichów" łudząco podobny do tego z Cichej 6. Mogliśmy usłyszeć m.in. "Naszym klubem HKS", "W pewnym Śląskim mieście", "widzewską Sevillę" oraz słynne "Ruch, Ruch HKS". Wśród chorzowian panowała nieco szydercza atmosfera i dzięki temu miejscowi zostali uraczeni okrzykami "sędzia kalosz" oraz modnym ostatnio "brońcie krzyża". Gospodarze, słysząc "pozdrowienia" dla pewnego śląskiego klubu, z którym część z nich sympatyzuje próbowali odwdzięczyć się fanom Ruchu Chorzów. Jednak ich próby zostały skwitowane śmiechem i głośnym "Jaki tu spokój sialalala..." oraz "chodźcie śmiało jest nas mało".


Kibice Ruchu Zdzieszowice wywiesili transparent "PIER... OPRAWY - TO NAWET W USTACH PIKNIKA PROFANACJA", który w sumie nie wiadomo do czego miał się odnosić w tym meczu. Jakiś czas później trans zdjęła jednak ochrona, powstrzymując próbujących go bronić 5 "Zdzichów". Widząc całą sytuacje fani "Niebieskich" zaczęli skandować "zostaw kibica". W czasie, gdy trwał mecz, a chorzowscy piłkarze skutecznie podwyższali wynik, na trybunie gości zabawa trwała w najlepsze. Nie zabrakło meksykańskiej fali oraz "niebieskiej ciuchci", która jednak rozciągnięta na takiej długości gubiła "wagoniki". Końcówka meczu to już typowy folklor. Kibice umilali ostatnie minuty bramkarzowi Ruchu Zdzieszowice, a z megafonu niosły się przeboje Szlagier Maszyny. Spotkanie zakończyło się pewnym zwycięstwem chorzowian. Po meczu piłkarze podeszli pod długi tego dnia sektor gości, by cieszyć się wraz z kibicami. Zawodnikom został przekazany megafon (co ciekawe, wstydzili się go użyć :-) i wszyscy zaśpiewali wspólnie "kto wygrał mecz" oraz "więc wstań do góry głowę wznieś...". Po wspólnej zabawie z piłkarzami Niebieska Szarańcza pożegnała się ze "Zdzichami", śpiewając "było miło, do widzenia" oraz "auf wiedersehen", a następnie udała się w drogę powrotną do Chorzowa. Główna grupa samochodowa wraz z autokarami dotarła na Cichą o 19:20.

źródło: Niebiescy.pl