Ruch Zdzieszowice - Ruch Chorzów (1:3)

Puchar Polski - 22.09.2010 godz. 1600 /1:3/

osób w tym Braci cena zbiórka powtórka
350
200 nie weszło
  35zł parking 1330 parking 1920

Video

Relacja

Za polami, za lasami... Nie, to wcale nie jest początek bajki tylko kolejny "egzotyczny" wyjazd chorzowskiego Ruchu w rozgrywkach Pucharu Polski. Rok temu "Niebiescy" zmierzyli się na ciekawym wyjeździe ze Startem Otwock, a tym razem przypadło nam jechać do niedalekich Zdzieszowic. Wyjazdy do takich miejscowości mają swój specyficzny klimat i przyciągają ciekawych "folklorystycznych" wrażeń kibiców. Perspektywa eskapady do Zdzieszowic zainteresowała więc wielu fanów "Niebieskich". Odmienne nastroje mieli natomiast działacze zdzieszowickiego klubu, którzy początkowo chcieli zmienić gospodarza meczu z obawy przed najazdem Niebieskiej Szarańczy. Na szczęście nie doszło do zmiany i fani Ruchu mogli zwiedzić kolejny stadion na mapie kibicowskiej Polski.


Zapisy na mecz rozpoczęto w poniedziałek, jednak pewne było, że zdecydowana większość kibiców zaopatrzy się w bilety dopiero pod stadionem. Zbiórka na wyjazd została zaplanowana na godzinę 13:30, a już 45 minut później kolumna aut i autokarów wyruszyła w kierunku Opolszczyzny. Na pół godziny przed rozpoczęciem spotkania kibice zostali zatrzymani przez policję kilka kilometrów przed Zdzieszowicami, gdzie zostali przeszukani i wylegitymowani. Stadion na kilka minut przed godz. 16 zaczął się zapełniać pierwszymi fanami niebieskiej eRki, którzy przywitali piłkarzy głośnym "Niebiescy, Niebiescy...". Do Zdzieszowic przybyło łącznie 550 fanów Ruchu, z czego 350 zajęło całą prostą oraz teren przy sektorze gości, a 200 osób pozostała za płotem. W sumie chorzowscy fani byli rozciągnięci na długości ponad 100 metrów tworząc w ten sposób chyba najdłuższy w historii sektor gości. Na płocie zostały wywieszone flagi "Szarańcza", "Naszym Honorem Jest Nasz Klub - KS RUCH CHORZÓW", "Dzierżoniów", "Radlin" oraz mała "sklepikowa" fanka Żor.


W czasie meczu doping był zróżnicowany, na co duży wpływ miało spore rozciągnięcie kibiców, jednak z czasem udało się to opanować. Nie zabrakło również przestojów w celu rozkoszowania się przyrodą otaczającą stadion oraz efektami żniw na pobliskich polach. Przy takiej scenerii aż same na usta cisnęły się przyśpiewki "Co to za miasto, co to za wieś..." oraz "Jesteśmy ch.. wie gdzie, dobrze bawimy się...". Spore zdumienie oraz uśmiechy na twarzach kibiców "Niebieskich" wzbudził repertuar "Zdzichów" łudząco podobny do tego z Cichej 6. Mogliśmy usłyszeć m.in. "Naszym klubem HKS", "W pewnym Śląskim mieście", "widzewską Sevillę" oraz słynne "Ruch, Ruch HKS". Wśród chorzowian panowała nieco szydercza atmosfera i dzięki temu miejscowi zostali uraczeni okrzykami "sędzia kalosz" oraz modnym ostatnio "brońcie krzyża". Gospodarze, słysząc "pozdrowienia" dla pewnego śląskiego klubu, z którym część z nich sympatyzuje próbowali odwdzięczyć się fanom Ruchu Chorzów. Jednak ich próby zostały skwitowane śmiechem i głośnym "Jaki tu spokój sialalala..." oraz "chodźcie śmiało jest nas mało".


Kibice Ruchu Zdzieszowice wywiesili transparent "PIER... OPRAWY - TO NAWET W USTACH PIKNIKA PROFANACJA", który w sumie nie wiadomo do czego miał się odnosić w tym meczu. Jakiś czas później trans zdjęła jednak ochrona, powstrzymując próbujących go bronić 5 "Zdzichów". Widząc całą sytuacje fani "Niebieskich" zaczęli skandować "zostaw kibica". W czasie, gdy trwał mecz, a chorzowscy piłkarze skutecznie podwyższali wynik, na trybunie gości zabawa trwała w najlepsze. Nie zabrakło meksykańskiej fali oraz "niebieskiej ciuchci", która jednak rozciągnięta na takiej długości gubiła "wagoniki". Końcówka meczu to już typowy folklor. Kibice umilali ostatnie minuty bramkarzowi Ruchu Zdzieszowice, a z megafonu niosły się przeboje Szlagier Maszyny. Spotkanie zakończyło się pewnym zwycięstwem chorzowian. Po meczu piłkarze podeszli pod długi tego dnia sektor gości, by cieszyć się wraz z kibicami. Zawodnikom został przekazany megafon (co ciekawe, wstydzili się go użyć :-) i wszyscy zaśpiewali wspólnie "kto wygrał mecz" oraz "więc wstań do góry głowę wznieś...". Po wspólnej zabawie z piłkarzami Niebieska Szarańcza pożegnała się ze "Zdzichami", śpiewając "było miło, do widzenia" oraz "auf wiedersehen", a następnie udała się w drogę powrotną do Chorzowa. Główna grupa samochodowa wraz z autokarami dotarła na Cichą o 19:20.

źródło: Niebiescy.pl