Lech Poznań - Widzew Łódź (1:0)

29.09.2013 (1:0)

 

Video

 

 

Relacja

Tysiąc kibiców Widzewa dotarło do Poznania na niedzielny mecz z Lechem. Niestety byli oni świadkami kolejnej porażki drużyny. Była ona jednak wkalkulowana, więc towarzystwo skupiło się na zabawie, zwłaszcza że były inne powodu ku temu.

Od organizatora otrzymaliśmy tysiąc biletów, z opcją otrzymania kolejnych pięciuset, w przypadku szybkiego wyprzedania i rozliczenia pierwszej puli. Zapisy jednak przebiegały bardzo mozolnie i ostatecznie dodatkowe wejściówki nie były potrzebne. Zdecydowana większość kibiców na miejsce dotarła pociągiem specjalnym. Z fan clubów najliczniejsze grupy wystawili: Tomaszów Maz. oraz Sochaczew. Z łódzkich osiedli najliczniejsi „Chojeńscy” oraz Żabieniec. 40-osobowa grupa Żabieńca, wraz z pozostałymi bałuckimi osiedlami, do pociągu dosiadła się na dworcu Łódź – Żabieniec. Kolejne postoje były w Zgierzu oraz Kutnie, gdzie dosiadły się kolejne grupy kiboli. Oprócz ekipy pociągowej do Poznania środkami kołowymi dotarły wielkopolskie fan cluby Widzewa: Drezdenko oraz autokar WFCG.

Wejście na stadion przebiegało dość sprawnie, jednak kontrola osobista była bardzo szczegółowa. Niestety jedna z naszych flag nie przeszła przez weryfikację i musiała pozostać w depozycie. Również transparent dla naszego kolegi, przebywającego w Areszcie Śledczym, na stadion nie wszedł. Pod sektorem gości musiało pozostać również około 50 osób, głównie zakazowiczów oraz osoby bez dokumentów.

Na sektorze obecne były z nami delegacje Ruchu Chorzów oraz gościnnie Partizana Belgrad. Na płocie zawisło kilkanaście flag Widzewa.

W drugiej połowie wieszamy zdobytą w poprzednim sezonie flagę Lecha FC Kostrzyn z zamiarem jej spalenia. Momentalnie na dolnym sektorze pojawiają się jednak dziwne osobniki (po ostatnim meczu Wisły w Poznaniu trudno przewidzieć czy to ochroniarki, czy kumate „Pyrusy”, którzy tylko sobie znanymi patentami dostają się niezauważani przez liczną ochronę na dolny dawny sektor gości). Zdejmujemy wówczas wszystkie flagi, a część wiary próbuje przebić się na dolny sektor. Akcja z góry jednak skazana jest na niepowodzenie, bo bardzo szybko pojawia się milicja, która stoi już przy sektorze gości do końca meczu.

Do ostatniego gwizdka sędziego trwa wymiana uprzejmości z miejscowymi. Zdobyta flaga „Kolejorza” zostaje ostatecznie potargana i wyrzucona na dolny sektor.

 

Fani Lecha tego dnia wieszają na płocie do góry kołami flagę z nazwą miasta Pabianic. Jak udaje nam się na szybko dowiedzieć, jest to flaga reprezentacyjna, wożona przez jakiegoś pikola – emigranta z „Miasta Trzech Koron”. Wieszał on je na wszystkich meczach reprezentacji Polski i nie tylko, sławiąc swoje rodzinne miasto. Została ona ściągnięta z płotu po meczu Irlandia-Włochy podczas Euro 2012 w Poznaniu. Chłop nie miał pojęcia kto ją zdjął aż do dnia dzisiejszego…

Oświadczamy że nie jest to flaga Widzewa, nigdy nie wisiała ona na meczu naszej drużyny i w żaden sposób nie czujemy się dotknięci tym zdarzeniem. Zapewne przez wielu kojarzona była ona z naszym klubem, bo ma on podobne barwy, jak barwy narodowe. Oprócz tego wiadomo, że w Pabianicach mieszkają tylko kibice Widzewa.